Z przeprowadzonego wśród przedsiębiorców badania wynika, że w I półroczu br. 28,3% polskich firm nie miało problemów z zaległościami w płatnościach ze strony swoich kontrahentów. 11,1% ankietowanych nie potrafiło tego zdiagnozować. Oznacza to, że ponad 60% biznesów w całym kraju doświadczyło ww. problemów. Najczęściej zadłużenie wobec badanych firm wynosiło średnio 5-20 tys. zł – 12,7%. Dotyczyło to głównie podmiotów zatrudniających 10-50 osób, w branży energetyki i OZE. Dalej w zestawieniu znalazły się zaległości poniżej 5 tys. zł – 11,7%, w granicach 20-40 tys. zł – 11,5%, a także 40-60 tys. zł – 10,1%. Najmniej wskazań miały najwyższe przedziały, tj. 80-100 tys. zł – 4,2%, powyżej 100 tys. zł – 5%, jak również 60-80 tys. zł – 5,5%.
Raport UCE Research (wykonany we współpracy z kancelarią GKPG) pt. „Zaległości i opóźnienia w płatnościach. I półrocze 2025 r.” przedstawia, jak wyglądają zaległości w płatnościach kontrahentów na rzecz polskich firm. Autorzy raportu przeprowadzili specjalne badanie na ogólnopolskiej próbie ponad pół tysiąca liderów biznesu, w tym m.in. właścicieli firm oraz kadry zarządzającej wyższego szczebla (prezesi, członkowie zarządu i top managementu). Przygotowali 7 przedziałów (od poniżej 5 tys. zł do ponad 100 tys. zł). Respondenci zostali zapytani o to, ile średnio wynosiły zaległości na rzecz reprezentowanych podmiotów w I półroczu br. Chodziło o nieopłacone i zapłacone z opóźnieniem przez ich kontrahentów faktury lub rachunki. Badanie wykazało, że 28,3% firm ten problem nie dotyczył. Z kolei 11,1% ankietowanych nie potrafiło się określić w tej kwestii.
Biorąc pod uwagę ww. przedziały, 12,7% respondentów wskazało od 5 tys. do 20 tys. zł. Jak komentuje Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG, konsultant merytoryczny raportu, na pierwszy rzut oka kwota w tym przedziale może wydawać się niewielka, ale nie dla małych firm, dla których może mieć znaczenie krytyczne. W skali ogólnopolskiej problem jest poważny, ale też w pewien sposób zróżnicowany. Jego znaczenie zależy od wielkości i stabilności danej firmy.
Autorzy raportu podkreślą też, że kontrahent, któremu nie zapłacono, sam opóźnia swoje zobowiązania. Duże znaczenie ma także strategia zarządzania gotówką.
Z badania wynika również, że przedział od 5 tys. do 20 tys. zł wskazały głównie osoby pracujące lub prowadzące firmę w mieście liczącym od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców (wśród nich – 17,2%). Dotyczyło to respondentów z wykształceniem zasadniczym zawodowym (23,2%), będących na stanowisku founder lub co-founder (24%), z podmiotów zatrudniających od 10 do 50 osób (17,7%), w branży energetyki i OZE (37,5%).
Mec. Łukasz Goszczyński uważa, że grupa respondentów, którzy wskazali poziom zaległości w granicach 5-20 tys. zł, raczej nie jest przypadkowa. Łączy ją specyfika działalności i struktura finansowa. – Tego typu firmy mają ograniczone zasoby finansowe. Brakuje im rozbudowanych narzędzi kontroli należności i jednocześnie wykazują dużą wrażliwość na nawet umiarkowane kwoty opóźnionych płatności – zwraca uwagę ekspert z kancelarii GKPG.
Dalej w zestawieniu widnieją zaległości poniżej 5 tys. zł – 11,7%, od 20 tys. do 40 tys. zł – 11,5%, a także od 40 tys. do 60 tys. zł – 10,1%. Patrząc na zebrane dane, mec. Łukasz Goszczyński ostrzega, że nawet relatywnie niewielki z pozoru dług może doprowadzić do spirali zadłużenia oraz poważniejszych konsekwencji, szczególnie małe podmioty.
Uwzględniając pozycje z ww. listy, najmniej wskazań mają przedziały od 80 tys. do 100 tys. zł – 4,2%, powyżej 100 tys. zł – 5%, a także od 60 tys. do 80 tys. zł – 5,5%. – Zaległości od 60 tys. zł w górę są charakterystyczne dla mniejszej grupy firm, które działają na większych kontraktach, obsługują kilku strategicznych klientów lub operują w branżach kapitałochłonnych – dodaje ekspert z GKPG.
Jednocześnie mec. Łukasz Goszczyński wskazuje, że łącznie blisko 15% firm mierzy się z bardzo poważnym problemem płynnościowym. Wysokość tych kwot przekracza granicę, z którą przedsiębiorstwa mogą sobie poradzić w ramach bieżących rezerw. 60, 80 czy 100 tys. zł to często równowartość kilku miesięcznych kosztów pracy, zakupu surowców czy opłat leasingowych. Brak zapłaty jednej faktury może więc zachwiać całą strukturą finansową firmy i zmusić ją do sięgania po kosztowne finansowanie pomostowe, opóźnienia własnych zobowiązań czy nawet wstrzymywania działalności.
Ekspert z kancelarii GKPG podsumowuje, że dla wielu dużych firm ww. kwoty mogą być kłopotem na poziomie zarządczym, ale niekoniecznie w kwestii krytycznej. Z kolei dla sektora MŚP i mniejszych podmiotów może to być sytuacja mocno podbramkowa, która – pozostawiona bez reakcji i wdrożenia odpowiednich zmian – wprost może doprowadzić do upadłości.
***
Opis metody analitycznej/badawczej
Raport powstał na kanwie specjalnego badania opinii, przeprowadzonego w ramach projektu pt. „Zaległości i opóźnienia w płatnościach. I półrocze 2025 r.”, metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE Research na ogólnopolskiej próbie ponad pół tysiąca liderów biznesu, w tym m.in. właścicieli firm i kadry zarządzającej wyższego szczebla (prezesi, członkowie zarządu i top managementu).